Blog > Komentarze do wpisu
"Nutka" nr 45: Meshuggah - "ObZen" (2008)

Powiem (a właściwie napiszę) szczerze, że pochłonęło mnie granie, które jest dla większej części zjadaczy muzycznego chleba, nie do słuchania. A to ze względu na brutalność, czy moc, na pozornej bezsensowności kończąc. Poprzednia opisana przeze mnie płyta, faktycznie może sprawiać wrażenie "głupiej", w tym przypadku natomiast, sprawa już nie jest tak prosta do ogarnięcia. Postawiłem sobie wyzwanie opisania, bądź przynajmniej lekkiego nakreślenia, tego co kryje się pod tytułem "ObZen". Jeśli czytają to dzieci, proszę o zamknięcie ich w dźwiękoszczelnym pomieszczeniu (tym bardziej, jeśli będziecie mieli ochotę na małą próbkę dźwięków). Meshuggah.

obzen

Śliczna to muzyka, na prawdę. Tak skondensowanej bomby energetycznej dawno nie gościłem w swoim odtwarzaczu. Szwedzi z szalonego zespołu (Meshuggah oznacza w języku jidysz właśnie "szalony") proponują potężną dawkę metalowego rzemiosła, ale nie wyobrażajcie sobie, że jest to tępe napieprzanie w perkusje i szarpanie strun tak szybko jak tylko się da. Fakt, na pierwszy rzut ucha tak właśnie może to brzmieć, natomiast po dwóch czy trzech kawałkach, wiemy już, że prostota leży tu jedynie w odczytaniu symboliki okładki. To jak perfekcyjna technicznie jest to płyta, raczej dałbym do opisania muzykologom i teoretykom dźwięków, sam po prostu nie potrafię przekazać w kilku słowach wszystkich tych zmian tempa, synkop, polirytmicznych kompozycji czy chromatyki neo-jazzowej która daje się we znaki właściwie w każdym utworze. Wystarczy wspomnieć tu kawałek "Bleed", który doskonale nadaje się jako prezentacja całej płyty, choć oczywiście jest to stwierdzenie mocno na wyrost. Zespół skupia się na "łamaniu kości", jeśli słuchacz nie pozwoli sobie pogruchotać swoich członków, to kompletnie nie zrozumie "ObZen". Z resztą cała twórczość Jensa Kidmana z resztą ekipy, przyprawia fizyczny wręcz ból.

Właściwie w tym momencie mógłbym skończyć i pozwolić wam sprawdzić sobie tę płytę. Wszak takie zadanie ma ten blog, natomiast chciałem przestrzec, że pewnie odrzucicie "ObZen" już na wstępie. Tym którym płytka się spodoba polecam zajrzeć na "jutuba" i sprawdzenie kawałka "War". Czyste szaleństwo. Piekło wręcz. Ave Satan !!!

czwartek, 14 października 2010, tomaszwolf1

Polecane wpisy

Komentarze
lukaszmodrzejewski
2010/10/24 22:33:56
Jedna z najlepszych płyt Meshuggah, chyba tylko Catch 33 ją przebija!

Kim jestem?
Tomasz Wolf
Pasjonat i entuzjasta muzyki wszelakiej.
Gatunek i styl nie grają roli.
Tutaj chodzi o uczucia


czego słucham
mail





ilu was?
licznik odwiedzin