Kategorie: Wszystkie | błyszczące nuty | pożółkłe nuty | press
RSS
środa, 31 marca 2010
"Nutka" nr 38: Seasick Steve - "Dog House Music" (2006)

Trudno dziś o muzycznych Guru. O ludzi, którzy w życiu przeszli wszystko, a mimo to nie poddali się i postawili wszystko na jedną kartę. Steven Gene Wold, zwany dalej Seasick Steve grywał w paryskim metrze, w Norwegii przeszedł rozległy zawał serca, który skłonił go do nagrania debiutanckiej płyty. Współpracował z Janis Joplin i Joni Mitchel, był kumplem Kurta Cobaina...

seasick cover

Wyglądem przypomina włóczęgę, gra na trzystrunowej gitarze, na nowo odkrył go Jools Holland w swoim autorskim programie. Ten sponiewierany przez życie człowiek, prostotą swego przekazu potrafi dotrzeć do serc od pierwszych prościutkich i oszczędnych dźwięków. Ta płyta zawiera 13 kompozycji, które śmiało można byłoby usłyszeć na werandzie Nowo Orleańskiego domku gdzieś w końcu XIX wieku. Korzenny blues i codzienne historie, to sedno tego dzieła. Seasick w swym śpiewie przekazuje nam wszystkie swoje najskrytsze emocje i bolączki tego świata, nie sposób nie dać się ponieść tak wspaniałej, emocjonalnej muzyce.

Jeśli macie dość odwagi, by zmierzyć się z życiem, koniecznie sięgnijcie po tę płytę. Po jej przesłuchaniu już nic nie będzie takie samo.

piątek, 26 marca 2010
"Nutka" nr 37: The Last Electro-Acoustic Space Jazz & Percussion Ensemble - "Miles Away" (23.02.2010)

Otis Jackson Jr. to człowiek muzyka. Znany przede wszystkim pod pseudonimem Madlib, stał się bodaj najpłodniejszym artystą i producentem czarnej muzyki. Od ciężkiego i zadymionego hip-hopu, po wypieszczone jazzowe kompozycje. Tę płytę zdecydowanie można przypisać tej drugiej etykiecie.

The Last Electro-Acoustic Space Jazz & Percussion Ensemble

Lekko nie jest. Ta płyta to kawałek ciężkiego jazzowego rzemiosła. Gęste brzmienia, szeleszcząca sekcja rytmiczna i klawiszowe improwizacje z pogranicza free jazzu, wymagają od słuchającego dużego skupienia. Do tego wszystkiego "kosmiczna" i "upalona" atmosfera dają nam bilet w jedną stronę do "Madlibowskiej" krainy. Powrotu nie będzie, ta płyta wciąga jak bagno. Im dalej się w nią brnie, tym głębiej nas pochłania. Co ciekawe jest to tak specyficzna dla Jacksona Jr. produkcja, iż śmiało można stwierdzić, że charakteryzuje jego styl. Ten człowiek sam sobie jest inspiracją, nie potrzebuje oglądać się w przeszłość muzyki. On tworzy przyszłość dźwięków.

Ciekawe czy The Last Electro-Acoustic Space Jazz & Percussion Ensemble stanie się kolejnym jednopłytowym projektem, a może Madlib podąży tą jazzową ścieżką i uraczy nas kolejnym wybitnym dziełem? Pozostaje nam czekać i mieć nadzieję, że właśnie tak się stanie, przy okazji trzymając kciuki, za wizytę w naszym kraju. Może kiedyś marzenia fanów się spełnią...

sobota, 13 marca 2010
"Nutka" nr 36: Down - "III: Over The Under" (2007)

Dość długo zmagałem się z niemocą i brakiem chęci do napisania czegokolwiek, aż tu nagle przypomniałem sobie, że jest gdzieś tam płytka, która bardzo mocno wdarła się w muzyczne zwoje i czekała, żeby odpowiednio potężnie wybuchnąć, rażąc przy okazji mocą i brzmieniem.

down - over

Co wspólnego mogą mieć zespoły takie jak Pantera, Crowbar czy Corrosion of Conformity? Ano poza tym, że wykonując ciężką odmianę "szansonów" gitarowych, posiadały w swoich szeregach muzyków, którzy stworzyli jeden z ciekawszych metalowych projektów ostatnich lat. Oto Phil Anselmo, Pepper Keenan, Kirk Windstein, Rex Brown i Jimmy Bower jako Down przez długi czas działalności (kapela sformowała się w 1991 roku, debiut wydany cztery lata później), wydali tylko trzy albumy. Płyta "Over The Under", ostatnie jak dotąd wydawnictwo, poraża mocą i brzmieniem. Muzycy nie zrezygnowali jednak z melodyjności, nadając kompozycjom szczególną "lekkość". Utworów słucha się nadzwyczaj przyjemnie, a przecież każdy osłuchany "meloman" wie, że pan Anselmo pokrzyczeć lubi. Warto wspomnieć też o wyraźnej inspiracji klasykami rockowego grania, przede wszystkim o Led Zeppelin. Kompozycja "Beneath The Tides" to wręcz kopia "When The Leeve Breaks" wspomnianych "mistrzów". Bynajmniej to nie atak w stronę Down, wręcz przeciwnie. Chłopaki świetnie operują znanymi patentami, a solówka zagrana techniką slide przyprawia o dreszcz.

"Over The Under" to świetnie zrealizowany longplay, kapeli, która potrafi zaskakiwać. Zespół wypracował specyficzne brzmienie i gra "z głową". To ważne, bo płyta nie nudzi, a trwa ponad godzinę i naprawdę daje sporo radochy. Niecierpliwie czekam na czwartą płyta, która podobno rodzi się gdzieś w Nowym Orleanie.

Kim jestem?
Tomasz Wolf
Pasjonat i entuzjasta muzyki wszelakiej.
Gatunek i styl nie grają roli.
Tutaj chodzi o uczucia


czego słucham
mail





ilu was?
licznik odwiedzin