Kategorie: Wszystkie | błyszczące nuty | pożółkłe nuty | press
RSS
wtorek, 29 września 2009
"Nutka" nr 31: Electric Wire Hustle - "Electric Wire Hustle" (09.09.2009)

Od jakiegoś czasu Nowa Zelandia nie kojarzy się już tylko z ekranizacją "Władcy Pierścieni" i tym, że jest ona jeszcze dalej niż Australia. Jej stolica Wellington, dzięki zespołowi Fat Freddy's Drop stała się nowym centrum ciekawych klubowych brzmień czerpiących garściami z europejskiej i amerykańskiej szkoły produkowania muzyki. A świeżutkie trio Electric Wire Hustle tę tezę potwierdza.

Electric Wire Hustle

Debiutancki album zespołu pojawił się w magicznym dla wielu osób dniu 09.09.09 i faktycznie od pierwszego utworu czaruje. Członkowie zgarbnie mieszają świeże elektroniczne brzmienia z soulem, hip-hopem i broken beatem. Kawałki poddane są dosć surowej i chłodnej produkcji, klimat tworzą lekko jazzująca sekcja rytmiczna i świetnie dopasowane sample, a całość wypada na prawdę zaskakująco. Do tej nowoczesności muzycy dorzucili jednak trochę ciepła używając analogowych syntezatorów i piana Fendera. Singlowy utwór "Perception" to właściwie kwintesencja stylu chłopaków z dalekiej krainy. Na zachwyt zasługuje jednak świetnie pocięty kawałek "They Don't Want", najbardziej taneczny i melodyjny z całego zestawu.

Teraz możecie śmiało powiedzieć, że Nowa Zelandia to centrum future-soulu, a tamtejsza scena kwitnie i rozrasta się w szybkim tempie. Naprawdę warto sięgnąć po tę płytę i zaznajomić się z trendami panującymi na drugim krańcu świata.

czwartek, 24 września 2009
"Nutka" nr 30: Platinum Pied Pipers - "Abundance" (2009)

Producencki duet Platinum Pied Pipers z Detroit, stał się jednym z najważniejszych na scenie niezależnego rapu, hip-hopu, czy też tzw. future hip-soulu. Tworzą go Waajeed (Robert O'Bryant) oraz multiinstrumentalista Saadiq (Darnell Bolden). W tym roku ukazała się ich druga płyta "Abundance".

Platinum Pied Pipers

Muzyka na tym krążku to podróż przez wiele gatunków czarnej muzyki. Od hip-hopu przez funk i soul aż po elementy klubowej sceny Detroit (zamykający utwór "Goodbye/Abundance"). Krążek otwierają z kolei pełne rockowego pazura kawałki "Angel" oraz "Smoking Mirrors". Największe wrażenie jednak robi soulowa minisuita w środku płyty: "Sanctuary", "Aint No Ifs Or Maybes", "Pigeon Holes", "Lovers And Haters" i fantastyczny lekko latynoski "The Ghosts Of Aveiro". Oprócz świetnie zagranej muzyki otrzymujemy także piękne wokale w wykonaniu wielu gości m.in. Coultrain, Karma Stewart czy Jamila Raagan.

Dla fanów czarnych poszukujących i oryginalnych brzmień, ten album to jedna z pozycji, których nie należy omijać. Wręcz przeciwnie, to rzecz obowiązkowa !

Kim jestem?
Tomasz Wolf
Pasjonat i entuzjasta muzyki wszelakiej.
Gatunek i styl nie grają roli.
Tutaj chodzi o uczucia


czego słucham
mail





ilu was?
licznik odwiedzin